Jest tam inna Sycylia — odkrywa ją tylko ten, kto wyjdzie poza port, gdzie ląd się oddala i zostaje tylko turkus. Na pokładzie Cornelii, 12-metrowego Beneteau Oceanis 393 Clipper, popłyniesz do niej z nami.
Z pokładu jachtu Sycylia odsłania się inaczej, niż pokaże ją droga nadmorska. Barokowe pałace stają się sylwetkami. Wioski rybackie — białymi kropkami na tle ochrowych klifów. Samo morze staje się drogą — a czas wreszcie przestaje liczyć.
Cornelia to nie jacht czarterowy wożący turystów. To prywatny żaglowiec, prowadzony przez przyjaciół Villa Siciliu — rodzinę żeglarzy, którzy znają każdą zatoczkę od Syrakuz po Marzamemi, każdą tawernę nad brzegiem, każde ukryte miejsce, gdzie woda przybiera odcień niebieskiego, o którym nie wiedziałeś, że istnieje.
Nie jesteś pasażerem. Jesteś gościem na czyjejś łódce.
Gdy silnik milknie, jedynym dźwiękiem jest kadłub sunący przez wodę i płótno napełniające się wiatrem. To jest żeglowanie — powolne, ciche, bezwzględne.
Z dziobu widać całe wybrzeże Sycylii — wapienne klify, dzikie plaże, wioski rybackie niezmienione od wieków.
Najpiękniejsze miejsca tego wybrzeża to te, do których dopłyniesz tylko łodzią. Cavagrande od strony morza. Naturalny łuk Cala Mosche. Skaliste baseny Calafarina, gdzie woda jest tak przejrzysta, że z 5 metrów policzysz każdą rybę.
Twój skipper zna je wszystkie — wie, która dziś jest osłonięta od wiatru, w której nikogo nie będzie o tej porze, która łapie popołudniowe światło idealnie.
Dzień zaczyna się w Syrakuzach, w starym porcie Ortigii — wpisanej na listę UNESCO wyspie-mieście z barokowymi kościołami, murami wypolerowanymi przez morze i rybakami sprzedającymi o świcie nocny połów.
Wsiadasz na pokład w marinie. Najpierw kawa. Potem cumy w łódce, silnik cicho mruczy i stare miasto powoli odpływa za tobą.
Ortigia → otwarte morze
Niektórzy goście chcą się nauczyć żeglować. Stają za sterem, trymują żagle, śmieją się, gdy łódź pierwszy raz się kładzie. Inni wolą leżeć na dziobie w słońcu z kieliszkiem zimnego wina i przez sześć godzin nie robić absolutnie nic. Oba wybory są idealne.
Cornelia pomieści ośmioro osób, ma pełny aneks kuchenny, rozgrzany słońcem pokład, rozkładaną platformę do kąpieli, sprzęt do snorkelingu i lodówkę pełną świeżych owoców, sycylijskiego sera, chleba i butelki Etna Bianco.
Każdy dzień rejsu jest inny — kształtuje go wiatr, stan morza, światło. To chwile, o których goście opowiadają nam, wracając kolejnego lata.
Moment, w którym bierzesz ster, czujesz, jak łódź reaguje, i rozumiesz, że to nie motorówka — to coś żywego.
Skok z platformy rufowej do wody głębokiej na 40 metrów — przejrzystej do samego dna, ciepłej jak kąpiel w sierpniu.
Żagle opuszczone, kotwica na dnie, łódź kołysze się delikatnie. Chleb, ser, pomidory i schłodzone białe wino z Etny.
Nie zdarza się zawsze — ale gdy stado delfinów zdecyduje się popłynąć na fali dziobowej, nie zapomnisz tego nigdy.
Opcja dodatkowa — zostań do zmierzchu, patrz jak Morze Jońskie złoci się miedzią, wracaj z światłami Ortigii prowadzącymi cię do domu.
Rocznica, urodziny, oświadczyny — zorganizujemy kwiaty, szampana, prywatnego szefa kuchni na kolację na pokładzie. Opowiedz nam swoją historię.
Lekarstwem na wszystko jest słona woda — pot, łzy albo morze.— Isak Dinesen
Typowy dzień z Cornelią wygląda mniej więcej tak. Dokładna trasa zależy od wiatru i Twoich preferencji — każdy rejs szyjemy na miarę.
Espresso, świeże wypieki, czyste błękitne niebo za oknem kuchni. Ostatni rzut oka na prognozę wiatru — dzisiaj jest dobry dzień.
Dwadzieścia minut do mariny w Syrakuzach. Parking, spacer przez barokowe uliczki, a potem Cornelia czeka przy nabrzeżu.
Witamy na pokładzie. Krótki briefing bezpieczeństwa, cumy na burcie, silnik mruczy. Port się otwiera, a przed tobą — otwarte Morze Jońskie.
Silnik wyłączony. Grot idzie w górę, potem genua. Łódź delikatnie się przechyla i zaczyna sunąć — nagle cisza, poza szumem wody pod kadłubem.
Skipper wybiera najlepszą dziś zatoczkę — osłoniętą, cichą i bolesnie piękną. Żagle opuszczone, kotwica rzucona, platforma do kąpieli rozłożona.
Wskocz. Unieś się na fali. Połóż się na plecach i patrz w niebo. Na pokład po chleb, burratę, pomidory, oliwki, schłodzony kieliszek Etna Bianco.
Kotwica w górę, żagle znów idą. Twoja kolej za sterem, jeśli chcesz. Długi, leniwy rejs wzdłuż wybrzeża, światło z minuty na minutę cieplejsze.
Do portu, gdy słońce zachodzi. Sól we włosach, opaleniznę na ramionach, uśmiech, którego nie da się zmazać. Do willi zostało dwadzieścia minut.
Wszystko, co musisz wiedzieć, by zaplanować dzień z Cornelią z Villa Siciliu.
Beneteau Oceanis 393 Clipper — 12 metrów, 3 kabiny, pełny kambuz, platforma do kąpieli, sprzęt do snorkelingu.
Do 8 osób. Idealna dla rodzin, grup przyjaciół, wyjątkowych okazji.
Marina w Syrakuzach (Ortigia) — 20 minut samochodem od Villa Siciliu.
6–8 godzin. Przedłużenie do zachodu słońca na życzenie.
Od maja do października. Czerwiec i wrzesień to najlepszy moment — ciepło, mało ludzi, stałe wiatry.
Skipper, paliwo, lekki obiad na pokładzie, napoje i woda, sprzęt do snorkelingu, ręczniki.
Strój kąpielowy, lekka warstwa, krem z filtrem (reef-safe), okulary przeciwsłoneczne, czapka, aparat. Buty na miękkiej podeszwie, jeśli masz.
Koordynujemy bezpośrednio ze skipperem Cornelii. Napisz do nas, potwierdzimy dzień.
Powiedz nam daty i marzenia — spokojny dzień kąpieli, rodzinna przygoda, oświadczyny o zachodzie słońca — a zorganizujemy idealny dzień na pokładzie Cornelii, skrojony tylko dla Ciebie.
Zaplanuj mój rejs